Dużym sukcesem naszych juniorów zakończyły się rozgrywki tegorocznej III Małopolskiej Ligi Juniorów 2009. Po zajęciu trzeciego (w 2007 roku) i drugiego (w 2008 roku) miejsca, do zawodów stanęliśmy z planem zdobycia miejsca na pierwszym stopniu podium. Choć zadanie do łatwych nie należało, to ostatecznie po zaciętej walce cel został osiągnięty - wygraliśmy ligę i w lipcu będziemy reprezentowali Małopolskę na II lidze juniorów!
Poniżej szersza relacja z zawodów:
O planach podbicia III ligi marzyliśmy od dawna. Choć w ubiegłym roku skorzystaliśmy z okazji i niejako "z dziką kartą" graliśmy w II lidze, to po spadku pragnęliśmy powrócić na szczebel ogólnopolski. Tym razem awans miał być zdobyty w pełni sportowo - poprzez wygranie rozgrywek wojewódzkich.
Ogłoszone składy drużyn nastrajały średniooptymistycznie. Z jednej strony i tak znaliśmy układ sił w małopolskich szachach, a z drugiej ciekawi byliśmy, czy pojawi się jakiś "Cosmos" (dla nieznających historii piłki nożnej - tak nazywała się drużyna piłkarska w USA, którą tworzyły gwiazdy światowej piłki lat 70). Okazało się, że do zawodów bardzo poważnie podeszła drużyna UKS SP8 Chrzanów, która wzmocniła rezerwy dwoma zawodnikami grającymi w ubiegłym sezonie w I lidze, a niespodziewanie mocarstwowe ambicje zgłosiła drużyna z Myślenic, która w połowie składała się z zawodników wypożyczonych tylko na te zawody. Zatem o realizację naszych marzeń mieliśmy walczyć z trzema innymi pretendentami do awansu: UKS SP8 II Chrzanów, MLKSz Myślenice i UKS Goniec Staniątki.
Pierwszy mecz był spotkaniem z przechodzącą transformację drużyną UKS Magnus Rzezawa. Po sporym odmłodzeniu składu było jasne, że będziemy zdecydowanymi faworytami. Mecz rzeczywiście przebiegał pod nasze dyktando. Dość łatwo wygrywaliśmy kolejne pojedynki i dopiero Marek Polek wpadając w duży niedoczas najpierw wypuścił sporą przewagę, a następnie nie widział remisu przez wiecznego szacha. Tym nie mniej start był dobry - wygraliśmy 5:1 i spokojnie mogliśmy przystąpić do kolejnego meczu...
Mecz drugiej rundy rozegraliśmy z coraz silniejszą drużyną GKSz Kornuty Gorlice. Rywale z roku na rok są w lidze coraz wyżej, a ich najlepsi zawodnicy (Krzysiek Żarnowski i Magda Ziemba) z powodzeniem startują w finałach MP Juniorów. Było ciężko... Dość szybko w kłopoty wpadł Dominik Marczuk, który stracił kluczowego pionka. Nie lepiej radził sobie Marek Polek, a Maciek przez dużą część partii grał bez dwóch pionków. O ile Maciek po raz pierwszy w turnieju (ale nie ostatni) miał sporo szczęścia - przeciwnik podstawił mu mata, to dość łatwo przegrał Dominik, a Marek z niżej notowanym rywalem ledwo uratował remis. Kiedy w dużym niedoczasie przegrał Bartek Sobolewski, wszystko zostało w rękach dziewcząt. Ania przez większość partii broniła gorszej pozycji i w dużym obustronnym niedoczasie zgodziła się na remis, a Mariola z pokerową miną najpierw goniła przeciwnego króla po połowie szachownicy, by później sama być gonioną przez hetmana przeciwniczki. Na szczęście nasza juniorka i goniła i uciekała szybciej i to rywalce pierwszej skończył się czas na zegarze. Zatem w sumie szczęśliwy remis 3:3 po kiepskiej grze...
Trzeci pojedynek to gra z konkurentami do czołowych miejsc - graliśmy z UKS Goniec Staniątki. Choć już po dwóch rundach wszyscy faworyci mieli stratę dużego punktu, to musieliśmy szybko odbić się po nieudanej poprzedniej rundzie. Tym razem doszło do małej roszady w składzie - na pierwszej szachownicy taktycznie zagrał Piotrek Staroń. Jak się okazało zagrywka przyniosła nam sukces, gdyż niższe szachownice dość łatwo radziły sobie z rywalami i po połowie rundy przy szachownicy siedział już tylko Bartek, który realizował piona przewagi w partii z Damianem Bednarczykiem. Ostatecznie mecz wygraliśmy 5:1 i duch bojowy oraz wiara w końcowy sukces powróciły na należny wysoki poziom.
Czwarta i piąta runda to mecze bez większej historii. Najpierw w stosunku 5:1 pokonaliśmy Tomex Kraków (jako ciekawostkę dodajmy, że w drużynie rywala świetnie sobie radził wypożyczony z KKSz Jurek Kyć), a przegrał będący w słabszej dyspozycji Marek, a następnie jeszcze wyżej - bo w stosunku 5.5:0.5 - zwyciężyliśmy CKiS Skawina (z Dawidem Rusnakiem zremisował Bartek).
Po sobotniej części zmagań wraz z MLKSz Myślenice zajmowaliśmy dzielone 1-2 miejsce (po 9 pkt). Trzecią lokatę zajmowała drużyna UKS SP8 II Chrzanów, która małymi punktami wyprzedzała Kornuty Gorlice (po 7 pkt).
Niedzielne mecze zaczęliśmy derbowym pojedynkiem z MKS KSOS Kraków. Choć w tym roku rywale byli nieco słabsi, to nie zapominaliśmy, że właśnie w meczach z KSOSem zawsze brakowało nam szczęścia. Po naprawdę udanym meczu złą passę jednak przełamaliśmy. Planowe wygrane Piotrka Lankofa, Maćka, Dominika i Bartka zeszły w cień, gdy w partii z bardzo mocną Sabiną Jabłońską pewnie wygrała Mariola. Na koniec borykająca się z niedoczasem Ania zremisowała końcówkę gońcową co dało nam bardzo wysoką wygraną 5.5:0.5.
W siódmej rundzie czekał nas najważniejszy test. To mecz z bezpośrednim rywalem - MLKSz Myślenice - miał pokazać, czy nasza młoda drużyna jest godna awansu do II ligi. Rankingowo i wiekowo rywale przeważali, ale byliśmy dziwnie spokojni. Mecz zaczął się od małej niespodzianki taktycznej - na drugiej szachownicy pojawił się u nas duch drużyny - Marcin Kapcia. Rywalizacja, choć była zacięta, to od początku toczyła się pod nasze dyktando. Dość szybko z niewygodnym rywalem przewagę zdobył Maciek, który bardzo uważnie zamienił ją na pierwszy punkt dla KKSz. Po kilku minutach z najmocniejszym graczem ligi - Błażejem Kaletą - przegrał dobrze grający Marcin, a chwilę później znów wyszliśmy na prowadzenie - tym razem autorem zwycięstwa był Dominik, który pewnie wykorzystał niedokładności w grze Samuela Matysiaka.
Przeciętnie wyglądającą końcówkę grał Bartek, a nasze dziewczęta miały lepsze pozycje. W tej ciekawej meczowej sytuacji do głosu doszły nerwy. Coraz mniej czasu miał Bartek i Ania, ale za to pozycja Marioli polepszała się z każdym posunięciem. Punktem zwrotnym meczu była zastawiona przez Mariolę pułapka, po której nasza zawodniczka zyskała figurę. Wówczas przyjęty remis (na prośbę kapitana) zaproponowała Ania i choć po chwili w wygranej pionkówce na czas przegrał Bartek, to Mariola miała już 3 figury więcej :) Wygrywamy zatem 3.5:2.5 i awans jest już o krok...
Ósma runda podzieliła naszą uwagę. Z jednej strony graliśmy mecz z MKS MOS II Wieliczka, a z drugiej czujnym okiem obserwowaliśmy rywalizację w meczu MLKSz Myślenice - UKS SP8 II Chrzanów. W naszym meczu wszystko szło zgodnie z planem. Bez większych problemów wygrywają Marek, Ania i Dominik, co przy remisie Maćka daje nam dwa duże punkty. I choć pozostałe dwie partie nie były już tak udane (Bartek remisuje z niżej notowanym Łukaszem Czaplakiem, a Mariola niestety szybko podstawia figurę i niemal bez walki przegrywa z Marceliną Tracz) to nie ma to większego znaczenia. Dzieje się tak, gdyż bardzo ciekawie toczy się mecz naszych rywali. Początek należy do MLKSz, którego zawodnicy pewnie obejmują prowadzenie 3:0. Później karta się odwraca i kolejne partie kończą się zwycięstwami Chrzanowian. Oznacza to, że rundę przed końcem mamy już trzy punkty przewagi nad rywalami i stało się: WYGRALIŚMY III LIGĘ JUNIORÓW
Ostatni mecz z UKS SP8 II Chrzanów odbywał się w luźniejszej atmosferze. Kiedy emocje nagle opadają ciężko zmusić się do kolejnego wysiłku. Szybko przekonują się o tym Maciek i Dominik, którzy przegrywają swoje partie. Przegrywa również Piotrek Staroń i w świetle remisu Bartka na nic zdają się pewne wygrane naszych dziewcząt - mecz o pietruszkę przegrywamy 2.5:3.5...
Na koniec krótkie podsumowanie występu wszystkich naszych zawodników:
Rolą Piotrka Staronia (wynik: 1.0/3, rank.: 1714) odciążanie Bartka. Z zadania wywiązał się dobrze, przy okazji wygrywając jedną partię. Na więcej nie można było liczyć, ale cieszy fakt, że nasz junior walczył bardzo dzielnie.
Trochę obawialiśmy się o formę Bartka Sobolewskiego (wynik 5.5/9, rank.: 1807). I choć nie był to jego życiowy turniej, to pokazał dobrą grę i bardzo się przydał drużynie. Gdyby miał mniejsze problemy z czasem, to pewnie jego wynik wystarczyłby na medal indywidualny...
Dominik Marczuk (wynik: 7.0/9, rank.: 1890) należał do najmocniejszych punktów naszej drużyny. Dobrze radził sobie z czasem i presją wynikającą z roli lokomotywy drużyny. Potwierdzeniem jego klasy był brązowy medal na II szachownicy.
To już drugi kolejny świetny wynik Maćka Jajte-Pachoty (wynik.: 6.5/8, rank.: 1898) w zawodach III ligi juniorów. Jak zwykle Maciek miał sporo szczęścia, ale trzeba dodać, że grał dobrze i z pewnością spełnił pokładane w nim nadzieje. W nagrodę Maciej otrzymał nie tylko pochwałę, ale i srebrny medal za wynik na IV szachownicy :)
Prawdziwą gwiazdą naszej drużyny były dziewczęta. Znakomita gra i rewelacyjny wynik był dziełem Marioli Woźniak (wynik 8.0/9, rank.: 1842) na szachownicy juniorki starszej. Zwycięstwa z Olą Krajewską i przede wszystkim Sabiną Jabłońską mówią same za siebie. Złoty medal na V szachownicy jest tylko zasłużoną zapłatą za postawe jedenastolatki.
Równie wspaniale grała Ania Marczuk (wynik 7.5/9, rank.: 1730), która nie przegrała żadnej partii. Pewna gra Ani była dużym wsparciem dla drużyny, a nagrodą za cenny wynik był srebrny medal na VI szachownicy.
Rezerwowi:
Bez formy w turnieju był Marek Polek, który uzyskał jednego "minusa". Trochę szkoda, ale pamiętać należy, że nieraz to właśnie dzięki jego punktom wygrywaliśmy, a dobre dni dla Marka wrócą szybko.
Dobry wynik zrobił debiutujący w III lidze Piotrek Lankof. Dwie wygrane w dwóch partiach to z jednej strony nagroda za dobry wynik w finałach MP, a z drugiej zapowiedź, że rywalizacja o miejsce w drużynie KKSz będzie coraz mocniejsza...
Na jedną partię pojawił się Marcin Kapcia. Choć nie udało mi się zdobyć punktu, to po raz kolejny pomógł drużynie, a przy okazji był dla wszystkich dobrym duchem.
Autor: Jacek, Opublikowano: czwartek, 23 kwietnia 2009 - 10:57